/ IZRAEL - podróże marzeń

ZARABIAJĄ NA CHRYSTUSIE

przewodnik Izrael

Od poniedziałku do wtorku wiele może się zmienić. a zwłaszcza ciepłe majtki na strój kąpielowy

W Polsce zima. Minus dwa. Wyjeździłam ostatni karnet na nartach w Tatrach i pomknęłam A4 do domu, zamienić walizki przed odlotem. Kombinezon zastąpiło bikini, a gogle okulary przeciwsłoneczne. Rano wysiadałam z samolotu w Kairze patrząc na pustynię i przyjmując na klatę powiewy pustynnego, gorącego wiatru. Plus 30 stopni. W cieniu. A do dopiero marzec. Prawdziwa zabawa zaczyna się w sierpniu przy 50 stopniach w niektórych rejonach. Uwierzcie na słowo - nie zrobisz w obcasach ani kroku po asfalcie. Nie z oszczędności bynajmniej preferują tutaj ubitą ziemię. Wszystko się topi lub smaży - zależy od konsystencji. Marzec jest w porządku, jeśli lecisz do Afryki i nie chcesz na zdjęciach wyglądać jak spocone, przypalone prosię. W marcu się opalisz.

Początek wyprawy

Jako zaprawiony w bojach podróżnik wiedziałam co jest najważniejsze: naładowane baterie w aparacie, dyktafon, lek na biegunkę i wygrana walka o dobre miejsce w autokarze. Słabe lub niedoświadczone osobniki, ulokowane "na kole", po pierwszej prostej zrobiły się niewyraźne i lekko zielone. Osoby na "tyle" z każdą godziną coraz bardziej nieświeże i buraczkowe. Gdyby mnie zapytać, gdzie najpierw (zauważcie - najpierw!) wysiada klimatyzacja wskazałabym jednoznacznie. Cóż, kto się nie sparzy (tak, tak, dosłownie!) ten się nie nauczy.

Bez Laremidu masz przesrane

Bywa, że autokarem jedzie się prawie cały dzień. Za oknem przynudza wciąż ta sama pustynia. Widok w sam raz dla pasjonatów, archeologów i geodetów. Gorąco jak w piekle. Potem krótki przystanek. Kilka zdjęć ponoć niezwykłych, bo prastarych kamieni i w drogę - tak przez cały tydzień. To nie wypad dla ludzi z chorym pęcherzem. Z mało wytrzymałym siedzeniem i słabą psychiką też daleko nie zabrniesz. Moja sąsiadka z autokaru w połowie trasy chciała wracać do domu. Społeczność autokaru rzucała gromami, prędka by ją na miejscu ukamienować. Nie można jej zostawić, trzeba by było odwieźć, a to oznacza stratę cennego czasu i kilkudziesięciu kilometrów już pokonanych. Została z nami, zdegradowana do kategorii "niedotykalnych", ale nikt już nie chciał robić jej zdjęć. Reguła w tym światku jest więc jedna: Nie opóźniaj. Kara jest także jedna: odrzucenie. Nikt nie pożyczy wody, ani Laremidu na biegunkę. No i masz przesrane.


CZYTAJ DALEJ



OBEJRZYJ FILMIK Z PODRÓŻY PO JEROZOLIMIE: